01 grudnia, 2016

Nic nie dzieje się bez przyczyny

Metki wszyte do kocyka
Przygotowanie wyprawki dla maluszka to nie lada wyzwanie. A szczególnie takiej hand made dla dzidziusia, którego nosi się pod sercem. Wszystko miało być perfekt! Plany były rozległe, od pokrowca na wózek, poduszek, maskotek po pościel, organizery, girlandy i spodenki. Wszystko skończyło się kiedy pod koniec 7 miesiąca ciąży prawie na 4 tygodnie wylądowałam w szpitalu, a miejsca tam na maszynę do szycia nie było. Dni dłużyły się i tęsknota za domem narastała. 
Kilka rzeczy na szczęście zdążyłam uszyć przed wyjazdem:) Teraz, już po narodzinach na pewno będę nadrabiać zaległości, macie jakieś pomysły na nowe uszytki? Zostawcie propozycje w komentarzach. Tymczasem, zobaczcie co już mam gotowe.

Na szczycie listy znalazły się kocyki, które są połączeniem kolorowej bawełny i minky, uszyłam dwa i zastanawiam się, czy nie za mało. Wbrew pozorom przydaje się kilka sztuk, by nie biegać z jednym w różne miejsca a w razie prania mieć jakiś zapasowy. Kocyk HIPOPOTAMY zrobiłam bez wypełnienia, służy głównie do okrycia fotelika przed wiatrem, ale również przydaje się na wyjazdach, do okrycia małej Hani.
Kocyk z hipopotamami

Hanna tuż po powrocie ze szpitala - mały śpioch

Każdemu dziecku kupujemy pieluchy tetrowe. Czasami przydaje się nieco grubsza, by nie zabrudzić powierzchni. W moim wydaniu to połączenie tetry z bawełną. Doskonała "do odbijania". U nas chroni materac wózka przed zabrudzeniem. 

Kolejny mini gadżet to zapinka do smoczka, by nie wypadał. W tym wypadku zamocowana do brzegu wózka.
Pieluszka - połączenie bawełny i tetry

Zapinka do smoczka i pieluszka

Kolejny kocyk, tym razem do wózka, składa się również z bawełny i minky. Tym razem do środka wszyłam wypełnienie dzięki czemu koc jest cieplejszy. Minky sprawia, że jest niezwykle przytulny.

Następna rzecz - niezastąpiony przewijak. Doskonale sprawdza się w podróży. Uszyłam go z bawełny w serduszka i nieprzemakalnej tkaniny w kwiaty, z boku dołączyłam metki i gumkę, która pomaga złożyć w zgrabny rulonik. Jest mały, łatwo mieści się w torbie. Ochrania powierzchnie wszelakie przed osiusianiem, ale też pomaga odnaleźć się kiedy jest nagła potrzeba przewijania maluszka w miejscu publicznym. By nie kłaść pociechy na ogólnodostępnych przewijakach, wystarczy podłożyć taką matę. Można ją złożyć oraz zapiąć gumką, by nie rozwalił się podczas buszowania w torbie :)



W mini zestawie nie mogło zabraknąć chustki na szyję. Wykonana z minky i miękkiej bawełny, zapinana na rzep. Doskonale ochrania małą szyję przed powiewami wiatru.


Urodziła się Hanna, która już teraz dla mnie jest naj we wszystkim. Stopniowo będę wracać do świata blogowego - z regularniejszymi wpisami. Nie pozostaje nic innego, jak powoli wprowadzać córeczkę do świata handmejdowego. Mam nadzieję, że z biegiem czasu odnajdzie się w nim równie dobrze, jak ja. Pobyt w szpitalu uświadomił mi, jak bardzo jestem uzależniona od tworzenia, szycia, projektowania nowych rzeczy użytkowych. W handmade nie chodzi tylko o sam proces tworzenia, ale również o to by rzeczy były funkcjonalne i jedyne w swoim rodzaju.

6 komentarzy:

  1. Natalia15:28

    Wszystkie robótki, które zaprezentowałaś we wpisie są wyjątkowe. Hania jest wspaniała i we wszystkich kolorach wygląda pięknie, ale szczególnie pasują do niej odcienie niebieskiego <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Wszystko to piękne! Gratuluje córy. Z doświadczenia użytkowo-praniowego powiem tyle - minky/bawełna/wypełnienie to trio, które traktowane wodą o temperaturze 60 stopni żyje swoim życiem...a raczej trzema życiami. Ja zaliczyłam już prucie i ponowne zszywanie ocieplanego kocyka (kupionego), które niewiele dało...większego kocyka nawet nie ruszam. Winne jest najbardziej wypełnienie, potem bawełna bo minky w zasadzie nie zmienia wielkości po praniu. Pozdrawiam serdecznie as obie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję!:) Hipopotamy i gwiazdki były już prane (w max 40 stopniach) i tak w moim przypadku te pierwsze rozciągnęły się lekko (minky polskie :/ z minky Shanon Fabrics nie miałam takich problemów, trzyma fason idealnie po praniu), ale kocyk wygląda dobrze a gwiazdki (są z wypełnieniem) trzymają się ładnie, ale i w drugim przypadku polar jest inny bo od Michalea Millera.

      Usuń
  3. Śliczności :) Nie dość że ładne to fachowo i starannie uszyte. Przypomniałam sobie, jak z wielkim "brzusiem" turlałam się po podłodze szyjąc patchworkową kołderkę dla mojego pierwszego dziecka. Długo mi służyła zanim poszła w świat. Pozdrawiam Zdolną Mamę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, takie własne uszytki cieszą i służą najlepiej:)

      Usuń
  4. Zdjęcie w hipopotamowym becie kruszy nawet moje, stwardniałe jak uschnięta glina, serducho :)

    OdpowiedzUsuń